Salon samochodowy

Wszystkie zdjęcia z targów AutoSalon w Genewie.
Fot.: T.Pylak

Pisałam wczoraj o prokuratorze i detektywie, a teraz chciałam jeszcze dodać, że żadna z tych postaci nie jest jednoznacznie negatywna. Każda z postaw ma w pewnych okolicznościach uzasadnienie. Nie bez kozery i w kryminałach, i prawdziwym życiu śledczy i oskarżyciele współpracują ze sobą.

Kiedy zbieram myśli, by przelać na papier to, co sobie w głowie ułożyłam - to jest czas dla prokuratora. To czas, by skupić się na jak najlepszym wyborze argumentów, a nie na analizowanie po raz n-ty ich słuszności. Kiedy idę głodna do domu i widzę, że sprzedawca drożdżówek rozmawia w najlepsze z kolegą - to nie jest dobry moment na zastanawianie się, w jakich okolicznościach kradzież może być usprawiedliwiona. Nie zabieramy bułek ze straganu i już. Nie ma dyskusji. Jeśli postanowiłam sobie codziennie chodzić na siłownię, to nie ma sensu rano się zastanawiać czy lekka mżawka jest wystarczającym powodem, by nie wychodzić z domu.

Jednym słowem - prokurator jest od tego, by bronić nas przed pokusami i zwątpieniami, oraz by pomagać nam przekonać innych do tego, co uważamy za ważne.

No a detektyw? Detektyw jest od tego, by zawczasu pomóc nam zdecydować: co jest dobre, co jest warte wysiłku, co jest ważne i do czego warto namawiać.

I detektyw powinien rządzić w naszych myślach, kiedy zastanawiam się nad światem, nad tym co dobre, a co złe, kiedy próbujemy zdecydować, który wybór jest słuszny. To jest całkiem łatwe, jeśli żadna z opcji nie jest nam emocjonalnie bliska, jeśli nie ma w nas pragnienia, by któraś opcja okazała się słuszna.

Fot.: T. Pylak, AutoSalon, Genewa

Wyobraź sobie, że chcesz kupić samochód. W twojej okolicy są tylko dwa salony firmowe, więc tak naprawdę masz wybór między Volkswagenem a Ferrari. Co robisz? Pewnie sprawdzasz ceny, dostępne wyposażenie, bezpieczeństwo, wygodę, możliwości serwisowania, cenę części zamiennych, ryzyko kradzieży. Porównujesz i wychodzi ci, że dla ciebie Volkswagen jest zdecydowanie lepszy. Jesteś o tym mocno przekonana, nie masz wątpliwości, co powinnaś kupić.

To nie Ferrari, ani nie VW. Ale i nie kaloryfer - ja ogólnie samochód od grzejnika rozróżniam, dalej jest ciężej...
Fot.: j.w.

Ale gdybyś teraz, kiedy jeszcze na świeżo pamiętasz swoje rozważania, dowiedziała się, że jednak Ferrari jest trzy razy tańsze niż myślałaś, albo że najnowsze testy bezpieczeństwa VW są bardzo kiepskie - to wiesz, że mogłabyś zmienić zdanie. Bo twoja decyzja i pewność o jej słuszności była oparta o pewne elementy rzeczywistości. Gdyby te elementy okazały się jednak inne, albo mniej prawdopodobne, niż zakładałaś - to i decyzja mogłaby być inna.

Fot. j.w.

A teraz poznaj Barbarę. Barbara pracuje w salonie Volkswagena, sprzedaj samochody. Barbara może Ci zachwalić niskie ceny, pokazać dostępne wyposażenie, dobre wyniki testów bezpieczeństwa, zapewnić o komforcie jazdy, dać adresy miliona punktów serwisowych i dorzucić system antywłamaniowy. Wszystko, co Barbara mówi jednoznacznie wskazuje, że powinnaś kupić Volkswagena - i zgadza się z tym, co sama wydedukowałaś. Schody zaczynają się, gdy zaczniesz wspominać o wątpliwościach. “Trzy razy niższe ceny Ferrari” oznaczają z całą pewnością, że to są wybrakowane egzemplarze - mówi Barbara. Złe wyniki testów bezpieczeństwa VW wzięły się tylko stąd, że tygodnik motoryzacyjny został wykupiony przez niemiecką gazetę - przekonuje cię dalej (wiem, wiem, włoska gazeta miałaby większy sens, ale Barbara się tym nie przejmuje). To że ich samochody czasem wybuchają w trasie to tylko dodatkowa atrakcja - słowem: wszystko co powiesz zostanie użyte jako argument, że powinieneś kupić VW. Dla Barbary istnieje tylko jeden dobry powód do zmiany zdania - gdyby sąsiedni salon ją podkupił i musiałaby dołączyć do tych głupich sprzedawców Ferrari. Wtedy, to tak.

To też samochód
Fot. j.w.

To jest taki ostateczny test na to, czy w danej sytuacji myślisz jak detektyw: czy potrafisz podać sensowny argument, który - gdyby był prawdziwy - przekonałby cię do zmiany zdania. Uwaga! Nie oznacza to zmiany zdania. Mogłabyś się przekonać do Ferrari, gdyby było trzy razy dańsze - ale Ferrari tańsze NIE JEST. Mogłabyś uznać, że Kowalski jest niewinny, gdyby Wiśniewskiej brakowało alibi - ale Wiśniewska alibi MA.

Fot. j.w.

Ćwiczenie dla czytelnika: pomyśl sobie o jakiejś kwestii, w której masz bardzo zdecydowane zdanie. Trzeba wycinać więcej / mniej drzew. Kobiety powinny / nie powinny mieć praw wyborczych. Każdy powinien / nikt nie powinien mieć prawa posiadania broni. Niewolnictwo jest dobre / złe. Bóg istnieje / Bóg nie istnieje. Cokolwiek, co wydaje ci się “słuszne i już, bez dyskusji”. Co by cię przekonało do zmiany zdania? Czy jedyny scenariusz, w którym potrafisz sobie wyobrazić siebie z inną opinią, to gdybyś postradała zmysły i przeszła na tę drugą, złą / głupią stronę?

Żółty samochód
Fot. j.w.


Komentarze

Popularne posty

Inne ciekawe blogi

Strona na facebooku