10 mitów na temat kobiet

Próba zrozumienia o co chodzi z kobietami towarzyszy człowiekowi od niepamiętnych czasów. Niestety, wiele z informacji, z którymi możecie się spotkać w Internecie najzwyczajniej w świecie rozmija się z prawdą. W dzisiejszym odcinku postaram się obalić parę popularnych mitów dotyczących płci pięknej.

DSC_2943 (2).JPG

Mit 1: Kobieta ma etykietkę z instrukcją obsługi

Fałsz. Choć mogłoby się wydawać, że jak obejrzymy człowieka dokładnie, to znajdziemy gdzieś głęboko ukrytą metkę z napisem: “100% kobieta. Wyprodukowano w Polsce. Prać z podobnymi kolorami. Nie wirować. Nie czyścić chemicznie”. Albo chociaż odpowiedź na proste pytanie: czy to jest prawdziwa kobieta? Ale nie. My już przecież wiemy (a jak nie wiemy, to poczytajmy!), że istoty i przedmioty po prostu są, a nazwy nadajemy im, my ludzie.

Nawet jeśli wierzysz, że jakaś Istota Wyższa stworzyła każdego z nas mężczyzną lub kobietą - to musisz się pogodzić z faktem, że nie przekazała nam metody na sprawdzenie, kim nas uczyniła. Sami musimy popracować nad określeniem płci - i nie ważne, czy myślisz o tym, jako o opracowaniu dobrej definicji, czy jako poznaniu planu Boga dla danej osoby. Zadanie jest to samo - to my musimy odpowiedzieć na to pytanie, odpowiedź nie jest nam z góry dana.

W przypadku zdecydowanej większości ludzi bardzo dobrze wiadomo, jakiej są płci. Jednak kiedy zaczynają się wątpliwości to nie ma prostego sposobu na ich rozstrzygnięcie. Kobiety występują w różnych formach i postaciach, i naprawdę nie ma sposobu, by obejrzeć je pod mikroskopem i stwierdzić: “O! To jest prawdziwa kobieta!”. Nie ma - i już.

Mit 2: Kobieta ma chromosomy XX, a nie XY

Fałsz. Wprawdzie większość kobiet ma chromosomy XX, jednak nie wszystkie. Co więcej, dotyczy to nie tylko osób, które mają jakiekolwiek wątpliwości na temat swojej płci. Nikt nie robi przecież rutynowych badań genetycznych. Czasem ludzie dowiadują się, że mają niestandardowy układ chromosomów dopiero, gdy leczą się z niepłodności albo z innych powodów muszą zbadać swój materiał genetyczny.

Maria José Martínez-Patiño jest atletką, biegała przez płotki. Było oczywiste, że jest kobietą: miała kobiece ciało, wyglądała jak kobieta, zachowywała się jak kobieta, miała kobiecy poziom hormonów. Jednak nim wystartowała w zawodach olimpijskich w 1988 roku przeprowadzono jej badania genetyczne i ustalono, że ma chromosomy XY. Straciła szansę na uczestnictwo w światowym sporcie. Maria jest odporna na testosteron: dlatego jej ciało wykształciło się tak, jak ciało typowej kobiety. Odwoływała się od decyzji komitetu, argumentując że pomimo nie miała żadnej przewagi nad współzawodniczkami.

Ciało człowieka kształtuje się pod wpływem hormonów: i w trakcie rozwoju płodowego, i podczas dojrzewania. Jeśli zaburzone jest wydzielanie hormonów zależnych od płci, albo kiedy organizm jest na działanie tych hormonów odporny, to ciało zmienia się inaczej, niż by wskazywały na to układ chromosomów.

Tak naprawdę nasz materiał genetyczny jest dużo bardziej złożony niż para literek. Jest wiele opcji pomiędzy XX i XY. Któryś fragment genu może mieć nietypową mutację wywołującą nieoczekiwany skutek. Może też być którychś chromosomów po prostu za dużo.

Ewa Kłobukowska była dobrze zapowiadającą się sprinterką. Jednak w 1967 roku badania wykazały u niej obecność chromosomu Y i straciła możliwość startowania w żeńskich dyscyplinach. Dalsze testy doprecyzowały, że ma w niektórych komórkach układ XX, a w niektórych XXY (dodatkowy, trzeci, chromosom), i że nie ma to wpływu na jej ciało i zdolności sportowe - ale nie udało jej się wrócić do sportu.

To że ktoś ma chromosom Y, nie oznacza, że nie jest kobietą.

DSC_2941 (1).JPG

Mit 3: Płeć noworodka można rozpoznać ze 100% pewnością

Fałsz. Każdy z nas ma chyba jakąś koleżankę, kuzynkę czy siostrę, która według ginekologa prowadzącego ciążę miała być chłopcem, a urodziła się dziewczynką. Nikogo to nie dziwi, przecież obraz na USG jest niewyraźny, oczywiście że można się pomylić. Ale niewielu z nas się zastanawia, że tak naprawdę dziecko po porodzie ogląda się niewiele dokładniej.

Widziałaś kiedyś małe dziecko? Jeśli rodzice jeszcze nie zdążyli go ubrać w typowo chłopięce lub dziewczęce ubranka, to naprawdę nie jest łatwo powiedzieć, jakiej są płci. Wprawdzie w większości przypadków wystarczy jedno zerknięcie pod pieluszkę, ale nie zawsze odpowiedź będzie oczywista. Czasem genitalia będą miały wygląd nietypowy - a wybrać trzeba. Czy to słabo obdarzony przez naturę chłopiec - czy zbyt dobrze obdarzona dziewczynka? Brak jąder w mosznie nie oznacza, że ich nie ma wcale - zwykle czeka się z jakąkolwiek ingerencją aż dziecko skończy kilka lat i w większośći przypadków sprawa rozwiązuje się sama. Można oczywiscie zrobić badanie USG - ale co jeśli wewnątrz są oba zestawy narządów?

Nasze prawo i kultura wymagają, by takich przypadkach również wpisać w akcie urodzenia jakąś płeć. Zdarzają się jednak przypadki, gdy ta decyzja jest zależna od widzimisię położnej lub lekarza - i zdecydowanie nie jest nieomylna.

Kiedy Heinrich Ratjen przyszedł na świat, położna najpierw myślała, że dziecko jest chłopcem. Po kilku minutach zdecydowała jednak, że to dziewczynka. Badający go parę miesięcy później lekarz potwierdził, że bezpieczniej będzie uważać go za osobę płci żeńskiej. Rodzice nadali mu więc żeńskie imię i wychowywali tak jak kolejną córkę. Kiedy dorastał, wśród sióstr i koleżanek, czuł, że jest inny od nich. Szukał wytchnienia w sporcie. Biegał tak dobrze, że zakwalifikował się na olimpiadę w 1936 r. w Berlinie. Potem brał udział w kolejnych zawodach, bijąc rekordy - aż do momentu, gdy ktoś oskarżył go o podszywanie się pod kobietę. Przyjął to oskarżenie z ulgą - od dłuższego już czasu był pewien, że jest mężczyzną, ale nie potrafił poradzić sobie ze świadomością, że wszyscy bez wątpliwości przyjmują, że musi być kobietą.

To że ktoś został zarejestrowany przez rodziców jako mężczyzna, nie oznacza, że nie może być kobietą.

Mit 4: Kobiety mogą urodzić dziecko

Fałsz. To akurat jest oczywiste. Nie wszystkie kobiety mogą urodzić dziecko - i powodów są tysiące. Od nieprawidłowości w gospodarce hormonalnej, przez wady w budowie narządów rodnych, po całkowitą nieobecność tych narządów - na przykład kiedy leczenie wymagało wycięcia macicy.

Niemożność urodzenia dziecka nie oznacza, że ktoś nie jest kobietą.

Mit 5: Kobiety nie mają penisów

Fałsz. Mówi się też, że człowiek ma 5 palców - ale nie oznacza to, że zawsze i każdy. Mój kuzyn urodził się z sześcioma palcami u każdej ze stóp. Czasem tak się zdarza. Tak samo czasem zdarza się, że ktoś rodzi się z narządami rozrodczymi nietypowymi dla swojej płci, albo z podwójnym zestawem narządów płciowych.

To że ktoś ma penisa nie oznacza, że nie jest kobietą.

Mit 6: Kobiety nie potrzebują operacji plastycznych

Fałsz. To nieprawda, że kobiety nigdy nie potrzebują chirurgicznej korekty swoich “kobiecych” części ciała. Zaczynając od wypadków, przez korekcję kształtu piersi po nowotworze czy narządów rodnych po trudnym porodzie, po dostosowanie wyglądu by czuć się lepiej i bardziej sobą. Medycyna jest właśnie po to, by pomagać w takich sytuacjach.

To że ktoś potrzebował interwencji chirurgicznej nie oznacza, że nie jest kobietą.

DSC_2943 (4).JPG

Mit 7: Kobiety nie potrzebują terapii hormonalnych

Fałsz. Jest masę sytuacji, kiedy gospodarka hormonalna albo jest zaburzona i wymaga leczenia: niepłodność, endometrioza, menopauza.. O antykoncepcji hormonalnej nie wspominając.

To że ktoś potrzebuje leczenia hormonalnego nie oznacza, że nie jest kobietą.

Mit 8: Jak ktoś nie jest kobietą, to jest mężczyzną

Fałsz. Są osoby, które nie czują się ani mężczyzną, ani kobietą. Są osoby po środku - są trochę kobietami, trochę mężczyznami.

Nie chodzi tu ani o sposób ubierania, ani o zawód, ani o orientację seksualną. Można chodzić w dżinsach i t-shirtach i być 100% kobietą. Można nigdy się nie malować i mieć krótkie włosy, i być kobietą. Można studiować fizykę kwantową i być kobietą. Można być zawodową baletnicą i nie mieć mocnego poczucia płci. Można być pielęgniarką i czuć się czasem mężczyzną. Można być lesbijką w sukience - i kobietą. Ludzie są bardzo różni.

Mit 9: Kobiety i mężczyźni niczym się nie różnią

Fałsz. Jest taka pokusa, żeby przeczytawszy to wszystko co wyżej pomyśleć sobie, że w takim razie kobiety i mężczyźni niczym się nie różnią. Ale to nie prawda. Nie wiemy do końca, na ile różnice między płciami wynikają z wychowania, a na ile są wrodzone - ale wiemy że są duże. Tylko że te różnice są statystyczne, a nie pomiędzy dwoma konkretnymi osobami.

DSC_2973.JPG

Mit 10: Można dziecko wychować na dziewczynkę

Fałsz. Dzieci bardzo rzadko potrzebują wyjaśnienia, jakiej są płci. Zwykle same zauważają, że ludzie dzielą się na kobiety i mężczyzn. Nie mają pojęcia o genetyce, nie widują dorosłych nago, nie mają pojęcia o wnętrznościach człowieka. Ale widzą, że można ludzi podzielić na dwa rodzaje: choć przecież pani w przedszkolu, babcia, policjantka i kuzynka bardzo różnią się od siebie zewnętrznie, to wszystkie mają tę jedną wspólną cechę: są kobietami. Dziecko zwykle też wie, po której jest stronie.

Ronja patrzyła na postać po drugiej stronie Diabelskiej Czeluści. Choć nigdy wcześniej nie spotkała żadnego dziecka, wiedziała, że dzieci są dwojakiego rodzaju. Jedne, gdy dorosną stają się takie jak Lovis, a inne - takie jak Marttis. Ronja intuicyjnie czuła, że ten, który stoi po drugiej stronie rozpadliny, będzie kiedyś jak Mattis.
“Ronja córka zbójnika”, Astrid Lindgren

Jeszcze raz: dziecko wie, że jest dziewczynką nie dlatego, że nie ma siusiaka - bo wbrew obiegowym opiniom dzieci nie bawią się na okrągło w lekarza. Nie dlatego, że mama ubiera je w sukienkę i kupuje jej lalki. Nie dlatego, że ma żeńskie imię. Nie dlatego, że tata kupuje jej różowe książeczki o księżniczakach. Dziecko wie, że jest dziewczynką - bo jest dziewczynką. Bo tak działa mózg człowieka, że płeć jest dla niego ważna (choć - o tym już było - nie wszyscy w tym samym stopniu swoją kobiecość czy męskość przeżywają).




***


Ciekawa jestem, czy ktoś z Was zauważył tę ogromną nieścisłość. Zaczęłam od stwierdzenia, że nie ma żadnego obiektywnego kryterium “kobiecości”. A potem używałam słowa kobieta tak, jakby było dobrze zdefiniowane i jakbym doskonale wiedziała o czym mówię. Bo to w sumie tak jest: my czujemy, że dobrze wiemy, kto jest kobietą. Wszędzie, gdzie pisałam “kobieta” miałam na myśli kogoś, co do kogo intuicyjnie i bez namysłu byśmy się zgodzili, że to kobieta. Pomimo że jakiś szczegół by się nie zgadzał, nie mielibyśmy problemów z przyklejeniem tej osobie etykietki.

Ale dlatego właśnie, że ta odruchowa klasyfikacja działa tak dobrze, w przypadku wątpliwości wydaje nam się, że na pewno łatwo będzie nam znaleźć sposób na rozstrzygnięcie tej kwestii. Jak się jednak okazuje, nie ma żadnej takiej metody. Nie ma takiej pojedynczej cechy, której obecność lub brak dawałaby jednoznaczną odpowiedź. Dlatego też kryterium: “jesteś kobietą, jeśli czujesz się kobietą i chcesz, żeby cię jako taką traktować” uważam za równie dobre, jak każde inne. Ma ono tę zaletę, że stara się nie krzywdzić osób, które nie są “jednoznaczne”. I najlepiej chyba jest zgrane z naszą intuicją. Jak już się nam uda przeskoczyć przez barierę mitów, jakie czynniki koniecznie oznaczają kobietę, to zaakceptowanie kobiecości osoby, która jest wysoka i ma niski głos jest dużo prostsze.




Źródła:


Komentarze

Popularne posty

Inne ciekawe blogi

Strona na facebooku