Nauka jest panną Marple

Mój ulubiony poeta, Andrzej Bursa, napisał kilkadziesiąt lat temu wiersz “Wiara”:


Wierzę że Bóg podobny jest do gołębicy
że człowiek może zmienić się
w dowolną część maszyny
co nie oznacza
że nie ma mu wyrosnąć lwia grzywa
albo skrzydła anielskie
(w anioły także wierzę)
Wierzę w insygnia wszystkich mocarstw
Wierzę we wszystkie ideały
i w szaleństwo ich głosicieli
Nie wykluczam:
samorództwa
dzieworództwa
zapłodnienia przez styk damskiego zadka z fotelem
na którym od dawna nikt nie siedział
Wierzę że facet któremu się nic nie udaje
może zostać nagle synem szczęścia
Że największym poetą naszego kraju
nie jest ten siwy pan z dochodami
ani ten młody dobijający się do dochodów
ale stary tragarz który nie napisał nic
oprócz kilku podań
Wierzę w praducha
i pramaterię
i wszystkie pre-pradokumenty i we wszystkie pro anty korr i kontra
Nie wierzę tylko w niemożliwe
Wszystko jest możliwe na tym świecie
składającym się
hiii... hiii
z wirujących punkcików
których jeszcze
hiii... hiii nikt nie widział.


***
Saturn, Planetenweg, Uetliberg

Pisałam kilka dni temu, że wszystko dookoła zrobione jest z kuleczek, które cały czas się ruszają. Wierzycie w to? Czy ktoś z Was widział kiedyś taką cząsteczkę z bliska? Dotknął jej? Prawdę powiedziawszy świat wcale nie wygląda jakby był zrobiony z cząsteczek. Szyba w oknie jest gładka i przezroczysta - gdzie te cząsteczki? Narzuta na moim łóżku jest miękka, ale solidna - gdzie te cząsteczki?
W sobotę czytałam sobie o homeopatii. Mają taką teorię, że to wielokrotne rozcieńczanie nie szkodzi, bo woda “zapamiętuje” substancję, z którą była mieszana. Serio - pamięć wody wcale nie brzmi bardziej absurdalnie niż to, że pierś kurczaka jest zrobiona z łańcuchów koralików, które na patelni się tak ruszają, że się rozwijają - i dlatego mięso przestaje być surowe. Większość odkryć chemii, fizyki i biologii ostatnich 150 lat przeczy naszej intuicji. Bardzo ciężko jest ot tak, po prostu czytając jakąś teorię, odróżnić bzdurę od genialnego odkrycia.
Skąd więc wiemy, że coś jest prawdziwe? Skąd naukowcy wiedzą, co ma sens?
Kiedyś myślałam, że nauka działa tak: bierzemy rzeczy które wiemy, wyciągamy z nich logiczne wnioski - i dostajemy odkrycie! Suma kątów w trójkącie to 180 stopni, więc w jak wszystkie kąty są równe, to każdy ma 60 stopni. Co było do okazania. Koniec. Ale niestety nie jest tak łatwo. Nauka nie jest Pitagorasem. Nauka jest panną Marple.
Panna Marple to bohaterka serii książek kryminalnych Agathy Christie. Starsza pani o bystrym umyśle, która uważnie obserwuje osoby zamieszane w zbrodnię i próbuje odkryć, kto jest mordercą.
Kiedy ktoś powie: “Jestem pewien, że winny jest kominiarz, który był u nas tydzień temu”, to panna Marple nie wzrusza ramionami. Nie mówi: “Niemożliwe, zabójstwa dokonano wczoraj, to nie może mieć związku”, tylko pomrukuje “Hmm, to ciekawe, sprawdźmy. Jeśli to kominiarz, to w bibliotece powinny zostać jakieś ślady sadzy”.
Tak samo Nauka nie krzywi się “Niemożliwe, żeby świat był zrobiony z wirujących punkcików. To bez sensu.” Nauka myśli: “Gdyby tak było, i gdyby ciepło zależało od tego jak mocno się ruszają, to może pocierając dwa patyczki moglibyśmy otrzymać ogień?” Próbuje - jest! Wow! To ma sens! “A gdybyśmy wzięli jakieś urządzenie, które będzie na zmianę przyciągać cząsteczki wody raz za jeden koniec, raz za drugi, żeby się mocno rozkołysały - to się to coś podgrzeje?” Bach. Mikrofalówka.
A kiedy panna Marple zaczyna podejrzewać kucharkę, to przy obiedzie rzuca niezobowiązująco: “Och, słyszałam, że pastorowa widziała mordercę przez okno, muszę z nią koniecznie porozmawiać wieczorem!” i patrzy uważnie, czy kucharka będzie próbowała przemknąć się na plebanię by uciszyć świadka. Jeśli kucharka nawet nie mrugnie a wieczór spędzi słuchając radia - to może to nie była dobra teoria? Albo jeśli wszyscy domownicy pójdą do pastora, bo ten ma właśnie tego dnia urodziny - to może nie ma powodów podejrzewać akurat kucharkę?
Kiedy Nauka słyszy, że woda może pamiętać substancję, którą w niej rozcieńczono tryliard razy, to nie mówi: “To bez sensu.” Sprawdza. Podaje choremu lekarstwo homeopatyczne. Czy poczuje się lepiej? Patrzy na innych chorych, leczonych inaczej albo pojonych wodą - czy będzie widać różnicę?
Homeopatia nie jest bez sensu, bo te biliardy i rozcieńczanie dziewięć razy. Homeopatia jest bezwartościowa, bo naukowcy prowadzili badania - i nic. Oczywiście możemy nie wierzyć, że sprawdzili starannie. I ta nasza niewiara jest potrzebna - bo naukowcy muszą wiedzieć, że ludzie im patrzą na ręce i nie mogą iść na skróty. Musimy dbać o to, by Nauka ciągle była panną Marple - szukającą Prawdy, a nie własnych racji.
Ale ja nie chcę ufać “prokuratorowi”. Takiemu, co z góry wie, jaka ma być odpowiedź i cokolwiek pokażą badania, powie, że to wina kucharki. Nie poszła na plebanię - znaczy, że się kryje i jest winna. Poszła - znaczy, że jest winna. Wszyscy inni też poszli - nie szkodzi. Winna.
Nie chodzi o to, żeby każdy wynik badania wytłumaczyć - dlaczego ten wynik pokazuje, że nasza teoria jest słuszna. Chodzi o to, żeby przewidzieć co się stanie. Jak nasze przewidywania się spełnią - to nasza teoria ma sens (nie wiadomo, czy jest prawdziwa, ale jest szansa). Ale jeśli się nie sprawdzą - to musimy się pogodzić z faktem, ze może nie jest tak jak myślimy. Tak działa Nauka.
Nauka jest panną Marple - sprawdza, jak jest naprawdę. Nauka nie odrzuca teorii bo “brzmią głupio”. Nauka odrzuca teorie, jeśli na ich podstawie coś przewiduje - i  to się nie sprawdza.
Dlatego Nauka mówi nam o trzęsących się kuleczkach i śmieje się z pamięci wody. Tylko dlatego.

Komentarze

Popularne posty

Inne ciekawe blogi

Strona na facebooku