Świadoma decyzja

Kiedy po osiedlu biega szeleniec z bronią, nikt nie ma prawa cię zmusić, byś szedł go powstrzymać. Oczywiście jeśli czujesz się na siłach, możesz zostać bohaterem. Nikt nie ma jednak prawa tego od ciebie wymagać. Nikt nie ma prawa karać cię za bezczynność.
Kiedy po osiedlu biega szaleniec z bronią, policjant ma obowiązek dołożyć wszelkich starań, by go powstrzymać. Tak, nazwiemy wtedy policjanta bohaterem - ale jednocześnie mamy pełne prawo wymagać od niego, że podejmie ryzyko. Jeśli nie ruszy do akcji, powinien ponieść konsekwencje.
Na czym polega różnica?
Policjant podjął świadomą decyzję, że chce być odpowiedzialny za bezpieczeństwo ludzi.
Jeśli ktoś się deklaruje, że chce bronić obywateli - mamy prawo wymagać od niego, by obywateli bronił.
Ale jeśli ktoś nigdy nie podjął takiej decyzji, to nawet jeśli poświęcenie uważamy za moralnie lepsze, nie mamy prawa tego poświęcenia oczekiwać.
***
Podjęcie świadomej decyzji polega na wewnętrznej zgodzie na coś, w tym przypadku na wzięcie na siebie odpowiedzialności. Ta zgoda może się przejawiać wypowiedzeniem pewnych słów albo złożeniem podpisu - ale słowa i podpis są tylko zewnętrznym potwierdzeniem wewnętrznego aktu woli.
Z prawnego punktu widzenia możemy sobie dość dowolnie określić, jak rozpoznamy, że ktoś “się zgodził”. Używanie facebooka jest uznawane za zgodę na jego regulamin. Podpis pod dokumentem jest uważany za zgodę na jego treść. Publiczna deklaracja jest uważana za świadomą zgodę.
Ale nas nie obchodzi strona prawna - nas obchodzi strona moralna. Jeśli dokument jest w obcym języku i ktoś nie rozumie, co podpisuje - to na pewno nie jest  to świadoma zgoda. Jeśli ktoś publicznie wygłasza pewne zobowiązanie, bo został do tego zmuszony - to nie jest świadoma zgoda. Jeśli ktoś używa jakiegoś narzędzia, bo chce korzystać z jego pożytecznych funkcji - to nie oznacza, że choćby przez chwilę przemknęła mu przez głowę myśl o obowiązkach wynikających z regulaminu.
***
Jeśli para decyduje się na ciążę - to ma obowiązek dbać o poczęte dziecko. Mamy prawo my, ludzie, wymagać od siebie nawzajem odpowiedzialności za własne czyny. Jeśli świadomie decydujemy się wziąć pod opiekę drugiego człowieka - to powinniśmy się tego trzymać. I nie możemy mieć pretensji do bliźnich że nas z naszych deklaracji rozliczają. Raczej powinniśmy być im wdzięczni, że wywierając presję pomagają nam w dotrzymaniu obietnic. Jeśli para decyduje się na dziecko, to nie może pozbyć się go pewnego dnia, bo im się znudziło. Jeśli kobieta decyduje się na ciążę - to powinna dbać o dobro poczętego człowieka. I mamy prawo ją z tego rozliczać.
***
Czy kobieta, która zachodzi w ciążę dzięki in vitro decyduje się świadomie urodzić dziecko i o nie dbać? Tak.
Czy para, która świadomie współżyje w czasie płodnym podejmuje decyzję, że chce wziąć odpowiedzialność za poczętego człowieka? Tak.
Czy para, która publicznie oświadczyła, że będą dbać o każde poczęte w ich związku dziecko decyduje się świadomie na wzięcie odpowiedzialności za ewentualne nowe życie? Tak.
Czy dziewczyna która decyduje się na seks z przystojniakiem poznanym na dyskotece podejmuje świadomą decyzję, że bierze odpowiedzialność za ewentualnie poczęte dziecko? Nie.
Czy kobieta która podejmuje współżycie pijana decyduje się świadomie na wzięcie odpowiedzialności za nowe życie? Nie.
Czy para, która w ferworze wrażeń zapomina, że konsekwencją seksu mogą być dzieci wyraża świadomą zgodę na wzięcie odpowiedzialności za ewentualne poczęte życie? Nie.
Czy para, która współżyje z zabezpieczeniem decyduje się świadomie zostać rodzicami? Nie.
Czy zgwałcona kobieta wyraża świadomą zgodę na zostanie matką? Nie.
Oczywiście w każdym z powyższych przypadków kobieta/para może świadomie, w duszy, podjąć decyzję, że przyjmie odpowiedzialność za poczęte dziecko. Jednak tylko z tych pierwszych akcji możemy z dużym przekonaniem wnioskować, że taką decyzje podjęli. W pozostałych - jeśli nie mamy dodatkowych danych - to raczej takiej decyzji nie było.
Możemy prawo ustanowić dowolnie. Możemy powiedzieć “Decyzja o podjęciu współżycia jest jednocześnie zgodą na wzięcie odpowiedzialności za poczęte dziecko”. Ale to nie zmienia faktu, że kobieta decydująca się na seks bardzo często decyduje się TYLKO na seks - do tego stopnia, że gdyby myśl o ciąży pojawiła się w jej głowie, to cały plan na wieczór by się rozpłynął w szarej mgle. Możemy dowolnie konstruować prawo - ale pozostaje faktem, taka osoba NIE podjęła świadomej decyzji o zostaniu matką.
***
Kiedy ktoś sam publicznie oświadczył, że “przyrzeka przyjąć i po katolicku wychować potomstwo, którym go Bóg obdarzy” - to tak, mamy prawo oczekiwać od niego, że nie zdecyduje się na aborcję. (Tak samo jak mamy prawo oczekiwać od lekarza albo aptekarza, że będzie wykonywał wszystkie usługi i zabiegi, do których go zobowiązują regulacje zawodowe). Nie ma w tym nic złego, że katolicy będą egzekwować od innych katolików realizację przysięgi złożonej przy ślubie. Jeśli świadomie, wiedząc co te słowa oznaczają i nie będąc zmuszonym do ich wypowiadania, zadeklarowali się, że biorą odpowiedzialność za każde poczęte w ich związku dziecko - to mają prawo się spodziewać, że nikt im na aborcję nie pozwoli.
***
Ale czego mamy prawo wymagać od osób, które NIE podjęły świadomej decyzji, że chcą chronić rozwijający się w ich macicy zarodek?
***

Jeśli jesteś człowiekiem, to godzisz się na regulamin życia. Ale kto ma prawo pisać ten regulamin? Jakie klauzule są w nim dozwolone? Czy możemy w nim zapisać, że godzisz się poświęcić swoje życie - nawet jeśli się nie godzisz?




Czytaj dalej: Sałatka owocowa

Komentarze

Popularne posty

Inne ciekawe blogi

Strona na facebooku