Jego wina

“Wychodząc z domu sprawdź, czy zamknąłeś drzwi na klucz.”
“Nie zostawiaj kosztowności na tylnym siedzeniu samochodu.”
“Nie pokazuje w publicznym miejscu ile masz pieniędzy w portfelu.”
Ta porady nie są głupie. Stosowanie się do nich pewnie zmniejsza ryzyko kradzieży.
***
Ale może warto skupić się na drugiej stronie medalu. Może warto mocniej i silniej mówić o tym, że:
Jeśli ktoś zapomniał zamknąć drzwi do domu, a ty zabrałeś mu telewizor - jesteś złodziejem.
Jeśli ktoś zostawił na tylnym siedzeniu kabrioletu brylantową kolię, a ty ją wziąłeś - jesteś złodziejem.
Jeśli Zygmunt trudni się sprzedażą koszulek z nadrukiem po 10 zeta, a ty zwinąłeś mu jedną z magazynu bez płacenia - jesteś złodziejem.
Jeśli kolega zaprosił cię do siebie na wódeczkę i po pijaku krzyczał “Stary, co moje, to twoje! Bracie!”, to jak przywłaszczyłeś sobie 20 złotych z jego portfela - jesteś złodziejem.
Jeśli Zenek pokazuje ci aparat do sprzedania i zachwala wszystkie jego atuty, ale w ostatniej chwili się rozmyśla i jednak chce go zostawić sobie na pamiątkę, to zabierając mu go siłą - jesteś złodziejem.
Nawet jeśli Kazik wszystkim na osiedlu podarował własnoręcznie wyhaftowane krawaty, to ukradkiem zabierając jeden z jego pracowni - jesteś złodziejem.
Nawet jeśli Bronek jest twoim wspólnikiem i dzielicie się po pół dochodami z firmy, to zabierając mu z biurka pamiątkowy kubeczek - jesteś złodziejem.
Nawet jeśli Zamoyski ma pałac ze złotymi klamkami, a ty tylko wynajęte mieszkanie, to odkręcając sobie jedną armaturę “na pamiątkę” - jesteś złodziejem.
Jeśli zabierasz komuś jego własność, którą on nie chce się z tobą dzielić, to nie on jest naiwnym idiotą, który powinien była sie pilnować - TY jesteś złodziejem.
***

Tak samo jest z gwałtem.

Komentarze

Popularne posty

Inne ciekawe blogi

Strona na facebooku