"Miasto Archipelag", Filip Springer

Niech Was nie zwiedzie tytuł – to jest książka przede wszystkim o ludziach.

O ludziach, którzy budowali, i o tych, którzy niszczyli. O tych, którzy tworzyli nowe rzeczy, i o tych, co burzyli. O Niemcach i Polakach, o prawicowcach i komunistach, o szlachcicach i mieszczanach, o biednych i bogatych. O ludziach po prostu. Ale granice między nimi nie zależą od pozycji społecznej, zajmowanego stanowiska, narodowości czy posiadanej książeczki partyjnej. Możemy za to popatrzeć, jak zmieniali społeczność, w której żyli. Czy dodali do siebie coś lepszego? Czy ułatwili innym życie? Czy sprawili, że miejsce, w którym mieszkali, stało się przyjaźniejsze?

Autor odwiedza miasta, które w ‘99 roku przestały być stolicami województw. Na pozór wiele je łączy - borykają się z odpływem ludności, utratą wpływów, upadkiem przedsiębiorstw. Radzą sobie różnie.

***
Przeglądam ogłoszenia w internecie. Miło byłoby pomieszkać na zuryskim Starym Mieście. O, jest nieduże mieszkanko na Kirchgasse, niedaleko Grossmünster. Cena jak na Zurych znośna, 3 pokoje, 65 m2, rok budowy… 1250???


Tak, wiem, że to trochę oszustwo. 800 lat temu ten dom nie miał jeszcze pięciu pięter, nie miał windy ani podłączonego internetu. Ale stał tam, przy tej samej brukowanej ulicy, z widokiem na dwie charakterystyczne wieże (wtedy jeszcze spiczaste), z tymi samymi piwnicami i tymi samymi fundamentami sięgającymi antyku.
***
Idę sobie na skróty między blokami, po raz kolejny ignorując tabliczkę nad moją głową, która - wiem to - informuje, że to ścieżka tylko dla mieszkańców (nie przysyłajcie proszę policji na bloga!). Któregoś razu się wreszcie się zatrzymuję i czytam ją uważniej. Wypisana ręcznie, przed prawie osiemdziesięciu laty, w czasach, które dla mojego polskiego serca są pradawne, a dla zuryskiego zakazu - jak mgnienie okiem. Jak informację powieszono w 1938 roku, tak wisi do tej pory. Bo i po co zmieniać, skoro domy stoją te same, ścieżka między nimi trwa i nawet waluta nie traci na wartości na tyle, by opłacało się treść poprawiać.


***
W poniedziałki chodzę na basen miejski - cieszę się, że jest już otwarty, bo mieści się w bardzo dogodnej dla mnie okolicy. Parę lat temu przeszedł generalny remont, który dość mocno się przeciągnął, przez co przez dwa lata pływalnia była niedostępna.
Podobne problemy miał ten obiekt też u swoich początków. Kiedy w 1938 roku zdecydowano, że Zurych potrzebuje porządnego basenu, nie spodziewano się, że będzie trochę ciężko z materiałami i że budowę będzie można ukończyć dopiero w 1941 roku. Ale udało się - i to na tyle dobrze, że prawdę powiedziawszy odwiedzając basen po remoncie nie do końca widziałam różnicę.
Tak wyglądał zaraz po otwarciu 75 lat temu:

Źródło: Baugeschichtliches Archiv

***
Ludzie budują miasta. Miasta kształtują ludzi. Historie miast i życiorysy ich mieszkańców przenikają się i przeplatają. Opowiadając o domach opowiada się jednocześnie o domownikach.

I to właśnie czyni Filip Springer w “Mieście Archipelagu”. Znając historie miejsc, łatwiej zrozumieć historię żyjących w nich ludzi.

Komentarze

Popularne posty

Inne ciekawe blogi

Strona na facebooku