Tort dla geja

Parę dni temu w prasie było głośno na temat procesu, który amerykańska para wytoczyła cukiernikowi: piekarz odmówił wykonania tortu weselnego, kiedy dowiedział się, że biorący ślub narzeczeni są tej samej płci.


Nie chcę bronić ani oskarżać żadnej ze stron. Chcę, żebyś zobaczył, o co chodzi w tym problemie. Mamy tu klasyczny konflikt wartości i myślę, że umiejętność rozłożenia go na czynniki pierwsze bardzo pomaga w zrozumieniu, o co w ogóle tyle hałasu.
Przede wszystkim - jak zawsze - nie daj się zwieść, że sprawa jest łatwa, prosta i oczywista. Jeśli wydaje ci się, że problem jest banalny, to pewnie nie widzisz go we wszystkich szczegółach.
Piekarz ma prawo odmówić wykonania jakiegoś zamówienia. Ma moralne prawo, bo oczywiście w danym państwie mogą obowiązywać jakieś zakazy i nakazy - narzucone przez ludzi. Zanim zaprotestujesz - pomyśl. Każdy ma prawo odmówić zrobienia czegoś, co uważa za złe. Ja osobiście mam nadzieję, że miałabym siłę odmówić wykonania tortu ze swastyką, na urodziny szefa mafii, czy na rocznicę powstania Ku-Klux-Klanu. I pewnie ty też wolisz, żeby ten nieszczęsny przykładowy cukiernik w podobnej sytuacji odmówił - prawda? Poza tym nie chcemy, by ktoś był niewolnikiem swojego zawodu. Można zamknąć sklep, gdy już mamy za dużo zamówień, gdy boli nas głowa, gdy jesteśmy zakochani i wolelibyśmy spędzić popołudnie trochę inaczej.
Po jednej stronie konfliktu mamy więc cukiernika, który MA PRAWO odmówić wykonania zlecenia.
A po drugiej stronie…
***
Wyobraź sobie, że idziesz do cukierni, by zamówić tort weselny. Uzgadniasz wielkość, dekorację, nadzienie, cenę. Na końcu sprzedawca się pyta:
- Pana nazwisko?
- Źrebowski.
- … A, to przepraszam. Niestety, bardzo mi przykro. Mamy taką zasadę, że nie robimy tortów osobom, których nazwisko zaczyna się na “Ź”. Jeszcze raz bardzo przepraszam. Proszę nie brać tego do siebie. Dziękuję, do widzenia.
Jak byś zareagował? Wzruszyłbyś ramionami, popatrzył z politowaniem na cukiernika idiotę, poszedłbyś do piekarni na drugim końcu ulicy, zamówił tort i co najwyżej ostentacyjnie wręczył wysoki napiwek. Żeby tamten głupi koleś od “Ź” widział, co stracił.
Prawda? Bawienie się w proces, marnowanie czasu na dyskusje z cukiernikiem, w ogóle zawracanie sobie głowy tymi bezsensownymi uprzedzeniami byłoby po prostu śmieszne. Tylko jakiś nałogowy pieniacz robiłby awanturę w tym przypadku zamiast cieszyć się swoim weselem.
Czy to znaczy, że ta para, co to się w Stanach procesuje, to idioci, którzy robią z igły widły?
***
Wyobraź sobie taką sytuację.
Idziesz do urzędu. Pani w okienku mówi ci, że nie podpisze papierka, że jesteś stanu wolnego, bo masz nazwisko na “Ź”. Musisz przyjść następnego dnia, z nadzieją na spotkanie bardziej wyrozumiałego urzędnika. Chcesz zarejestrować narzeczoną w pracy. Niestety, system nie przewiduje możliwości wpisania nazwiska na literę “Ź”. Musisz wpisać “Zrebowska” i nie wiesz, czy nie będziesz miał potem z tego powodu problemów. Firma poligraficzna przysyła ci bardzo grzeczną informację, że oni nie mają nic do osób o nazwiskach na “Ź”, ale niestety zaproszeń ci nie wydrukują. Piszesz je ręcznie. Wręczasz kolegom. Jeden z nich się krzywi, że jak tacy na “Ź” się pobierają, to przecież to żadne wesele. Zamawiasz salę. Na wszelki wypadek nigdzie nie podajesz nazwiska, a rachunki wysyłasz na adres cioci, na szczęście zwyczajnie Borkowskiej. Idziesz do cukierni zamówić tort…
I w tym momencie tracisz cierpliwość. Masz prawo zamówić tort jak człowiek, a nie przyzwyczajać się, że wszędzie będą się czepiać twojego nazwiska! Ty też masz prawo żyć normalnie!
***
Nazwiska na “Ź” są na tyle rzadkie, że być może i urzędniczka, i twórcy systemu komputerowego w firmie, i poligraf, i właściciel sali, i cukiernik tylko raz w życiu odmówili wykonania obowiązków czy przyjęcia zamówienia. Dla nich to pojedyncza decyzja i tylko “nałogowy pieniacz mógłby o nią robić awanturę”. Problem pojawia się dopiero wtedy, gdy dla osoby po drugiej stronie, dla tego biednego Źrebowskiego to nie jest pojedynczy przypadek. Dla niego to jest seria zjawisk, które w rzeczywisty sposób utrudniają mu życie.
***
My, jako społeczeństwo, musimy wybrać pomiędzy uszanowaniem prawa cukiernika do nieprzyjmowania zleceń, a prawem człowieka (w tym przypadku geja) do normalnego życia bez wyjątkowych utrudnień. Tu JEST konflikt wartości. Pewnie, jeśli uważasz, że homoseksualizm to zło i nie powinno się nikomu ułatwiać realizowania się w życiu jako gej - to sprawa jest prosta. Żadnych tortów ani ciasteczek.
Ale jeśli wydaje ci się, że orientacja seksualna nie zależy od wyboru danej osoby i że ty nie masz prawa narzucać komuś, jak powinien żyć i z kim powinien spędzać czas - to musisz wybierać.
Czy godzisz się na to, by w pewnych sytuacjach pozbawiać ludzi odrobiny wolności - pozbawiać ich możliwości niewykonania usługi tylko dlatego, że zamawiajacy jest gejem? Czy też godzisz się na to, by pewne osoby miały mocno  utrudnione życie na co dzień? Albo, albo. (Chyba że uda ci się znaleźć super rozwiązanie, które zadowoli wszystkich - to by było idealne).

Musimy wybrać: czy godzimy się na malutkie naruszenie czyjejś wolności od czasu do czasu, czy duże naruszenie czyjejś wolności przez cały czas. To jest na szali, i od tego co, jako społeczeństwo, wybierzemy, będzie zależało jak nam się będzie żyło.

Komentarze

Popularne posty

Inne ciekawe blogi

Strona na facebooku