Wolność

Parę dni temu pisałam o historii z tortem. Wydaje mi się, że temat wolności jest bardzo trudny - i do opisania, i do zrozumienia. Próbuję więc podejść z innej strony, może tak będzie mi łatwiej przekazać swoją myśl. Tym razem w formie dialogu - ciekawa jestem, czy któraś ze stron wydaje ci się bliższa?

illuminarium.ch Fot. T. Pylak

***
Sylwia stała przy stole i gwałtownymi ruchami ugniatała ciasto. Karol oparł się o framugę drzwi.
– O co ty się w sumie tak złościsz? – spytał pobłażliwie.
– O co? O co? O to, że tacy jak ty mają w poważaniu moją wolność! – prawie wykrzyknęła.
– Przesadzasz. Nikt ci nic nie zabiera – odrzekł spokojnie z lekkim uśmiechem.
– Ale chcą prawnie ograniczyć. Chcą mi mówić co mogę robić, a co nie! – wbiła otwartą dłoń w drożdżową kulę.
– Słuchaj, twoja wolność się kończy tam, gdzie zaczyna się krzywda drugiego człowieka – wyjaśnił spokojnie. Ten argument powinien ją przekonać.
– Krzywda? Jaka krzywda?! Wydaje mi się, że za mocno sobie rozciągnąłeś pojęcie krzywdy – spojrzała na Karola wyzywająco.
– Prawo do normalnego życia to dość podstawowa kwestia, nie uważasz? –
spytał. Miał nadzieję, że nie zabrzmiało to zbyt protekcjonalnie.
– To niech sobie idzie żyć gdzieś indziej i już! - prawie wbijała pięść w ciasto.
– Ale pojawił się u ciebie i musisz się z tym pogodzić  – wyjaśnił.
– Tak, w takim razie ty i tobie podobni możecie sobie decydować, co ja mam w tej kwestii zrobić. Że muszę się podporządkować, że muszę postąpić wbrew sobie, żeby nie skrzywdzić tej persony non grata.
– Naprawdę byłoby to dla ciebie takie poświęcenie? Tutaj chodzi o życie człowieka, a z twojej strony to tylko trochę wysiłku.
– Trochę wysiłku! Dobre sobie! Zresztą, mnie nie chodzi o to, czy to splunięcie czy rok w kamieniołomach. Ja nie chcę, żeby mi ktoś mówił, co mam robić!
– Społeczeństwo ma prawo bronić słabszego, prawda? Ustalać przepisy, które go bronią.
– To niech sobie ustalają między sobą, a nie narzucają wszystkim. Poza tym, prawo do ograniczania wolności dotyczy tylko spraw ważnych. A ja nie uważam jego krzywdy za cierpienie. – odparła zdecydowanie.
– Nie cierpienie? – zdziwił się trochę. – To jak to nazwiesz w takim razie?
– Ustalmy to sobie raz na zawsze. Cierpienie to jest wtedy, kiedy człowieka coś boli, fizycznie albo psychicznie. Tu nie masz takiej sytuacji. Jest tylko strata i tyle – powiedziała oprószając wyrobione ciasto mąką i nakrywając je czystą ściereczką.
– Widzisz, społeczeństwo woli poświęcić twoją wolność, tę odrobinę twojej wolności, żeby tej straty uniknąć - wyjaśnił.
– Bo moja wolność nic nie znaczy, tak? – spytała ironicznie podchodząc do piekarnika. Ustawiła odpowiednią temperaturę.
– Znaczy. Twoja wolność jest ważna – miał wrażenie, że zaczyna się powtarzać. – Ale to nie jest przecież tak, że możesz robić cokolwiek, co ci się podoba. Pewne twoje życiowe wybory niosą ze sobą konkretne konsekwencje.
– “Niosą konsekwencje” - to tak ładnie brzmi. Jakby te konsekwencje się same z siebie pojawiały. Nie. To ty mi te konsekwencje narzucasz. To ty mi mówisz, że mogę wybrać tylko jedną opcje, albo że nie mam wyboru, tylko muszę się dostosować – powiedziała wyciągając foremki z szafy.
– Ale to jest naturalna konsekwencja! Twoja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiej osoby! – zaczynał już tracić cierpliwość.
– To niech ta druga osoba się w moją wolność nie pcha! – prychnęła.
– Przecież on nie jest niczemu winien! Myślisz, że ma jakiś wybór?
– A co mnie obchodzi jego wybór? Czasem ktoś pojawia się w niewłaściwym czasie w niewłaściwym miejscu. Ale to wcale nie oznacza, że wtedy ja muszę się nim zająć!
W milczeniu smarowała blachę masłem. Nie wiedziała, co ma powiedzieć. Wolność była dla niej wartością tak oczywistą, tak podstawową, że naprawdę nie widziała sensu w tej dyskusji. Jak można rozmawiać z kimś, z kim się kompletnie nie zgadzasz w tak podstawowych kwestiach? Jak można rozmawiać z kimś, komu się wydaje, że może ci dyktować, jak masz żyć?
Karol spojrzał smutno na Sylwię. A wydawała się taką miłą i ciepłą osobą! Nigdy by się nie spodziewał, że okaże się taką egoistką. Że nie będzie miałą tej odrobiny kobiecej empatii, że nie będzie miała w sobie ani trochę chęci obrony słabszych. Że będzie tak obojętna na życie innych ludzi. Westchnął. Nie miał siły już z nią rozmawiać.
***
Z kim się automatycznie utożsamiasz w tym dialogu? Rozumiesz obie strony, czy też może jedna z nich jest ci bliższa? Potrafisz sobie wyobrazić siebie w takiej rozmowie?
Jeśli już sobie odpowiedziałeś / odpowiedziałaś na to pytanie, przewiń dalej.
***

Zagadka: czy powyższa rozmowa dotyczyła prawa do odmowy przyjęcia zamówienia czy prawa do aborcji? Jesteś pewny? Przeczytaj jeszcz raz. Czy nadal utożsamiasz się z tą samą osobą?

Komentarze

Popularne posty

Inne ciekawe blogi

Strona na facebooku