Jak NIE pisać postanowień noworocznych

Pamiętacie jeszcze swoje postanowienia noworoczne?


Chcę jeść mniej czekolady. Naprawdę? Naprawdę CHCESZ jeść mniej słodyczy? No to jedz mniej - co za problem? Słyszliście kiedyś, by ktoś pisał “chcę jeść mniej wątróbki i brokułów”? Ja nie. Bo prawda jest taka, że wcale nie chcesz jeść mniej czekolady. Może nawet - tak jak ja - w głębi serca chcesz jeść WIĘCEJ czekolady.
No dobra, dobra. Zgadza się. Nie chodzi o to, że chcę jeść mniej czekolady, tylko że chcę schudnąć.
Naprawdę chcesz schudnąć? Co jest nie tak z Twoją wagą? Czy rzeczywiście chcesz być szczuplejszy - czy też może chodzi o coś innego? Bo wiesz, może jak się nad tym zastanowić, to zależy ci na tym by być bardziej przystojnym albo piękniejszą? Żeby nie mieć zadyszki jak wchodzisz na czwarte piętro? Żeby mieć lepsze wyniki krwi?
Widzisz - to jest naprawdę ważne, czego chcesz. Każdy z tych celów można osiągnąć na wiele różnych sposobów - przy czym schudnięcie wcale nie jest koniecznym krokiem. Może chodzi tak naprawdę o nową fryzurę? Może o to, by więcej się ruszać? Może o to, by zmienić dietę? Może schudnięcie wcale nie pomoże ci osiągnąć tego, czego naprawdę chcesz?
***
Wiele razy zdarzało mi się pisać postanowienia noworoczne “od końca”. Zaczynając od takiej czekolady, bo przecież “wiadomo” że powinnam jeść jej mniej. No to napiszę sobie coś, co jest całkowitą nieprawdą (bo przecież chcę jeść jej więcej, a nie mniej) i będę czekać aż magia zapisania życzenia na skrawku papaieru w Nowy Rok zadziała.
Nie zadziała, bo takiej magii nie ma.
Ale mogę powiedzieć Ci, co działa. Myślisz, że już za późno, by rozmawiać o postanowieniach noworocznych? No bo jak to - tak w marcu? A tak to. Bo czemu nie. Postanowienia są na cały rok - jak robisz je sprytnie, to i ¾ roku wystarczy, a jak głupio, to i 12 miesięcy będzie za mało.
Krok pierwszy: zastanów się, czego naprawdę chcesz. Nie: co inni mówią, że powinieneś chcieć. Nie: co ci sie wydaje, że ewentualnie byłoby fajne. Czego Ty naprawdę chcesz. Co jest dla ciebie ważne.
Zmknij oczy i przez chwilę pomyśl. Co jest dla ciebie ważne? Założę się, że w Twojej wyobraźni nie ma żadnej czekolady. Może myślisz o swoich dzieciach, może o rodzicach. Może o przyjaciołach, może o parnerze. Może o pracy. O zdrowiu. O podróżach. O książkach do przeczytania. O świecie, w jakim chcesz żyć.
Jeśli chcesz, to spisz sobie na karteczce te rzeczy - taką listę tego, co najważniejsze. Niektóre z nich pewnie działają jak w zegarku, w postanowieniach pewnie chcesz się skupić na tym, co jest jeszcze dalekie do ideału, co jeszcze wymaga pracy.
Możesz zauważyć, że już sama myśl o tym, co jest ci drogie, zmienia Twoje życie. Myślisz: Tak, chcę móc się cieszyć przyrodą i oddychać pełną piersią! I już wkładasz buty i biegasz po parku. Tak, chcę dobrze mówić w języku kraju, w którym mieszkam - i nagle łatwiej jest zamknąć facebooka, a otworzyć książkę do niemieckiego. W tych bardziej oczywistych sprawach Twój mózg automatycznie wykonuje kolejne kroki.
Krok drugi: zastanów się, co musisz zrobić, żeby osiągnąć cel. Jaki jest warunek konieczny? Takie coś, co jak nie będziesz tego robić, to z całą pewnością nie osiągniesz tego, co chcesz. Chcesz schudnąć? Da się schudnąć jedząc czekoladę. Ale jeśli będziesz jeść więcej kalorii niż spalasz, to nie schudniesz. Na pewnie. Nie być może. Nie prawdopodobnie. Na pewno. Chcesz być bardziej wysportowana? Musisz ćwiczyć. Nie da się być sprawniejszym bez aktywności fizycznej. Chcesz mówić po niemiecku? Musisz się uczyć.
Wróć jeszcze na moment do swojej listy. Wyobraź sobie przez chwilę, jak będzie wyglądał świat za rok, jeśli nie da ci się uzyskać tego, co chcesz. Może nadal będziesz dyszeć, za każdym razem jak podbiegasz do autobusu. Może nadal będzisz się bała napisać maila po niemiecku. Może nadal będziesz rozpaczać, że wyszłaś poza rozmiarówkę w ulubionym sklepie. Zapamiętaj ten obraz. Za każdym razem, jak pojawi się pokusa, to wiedz: musisz wytrwać, jeśli chcesz by tak nie było. Jeśli sobie odpuścisz, to będzie tak, jak w ponurej wizji, którą przed chwilą miałeś przed oczami. Więc po prostu trzeba - i już.
Krok trzeci: zastanów się, co możesz zrobić, żeby osiągnąć cel. Już wiesz, co jest konieczne. Teraz tylko pomyśl, jaka jest najmniejsza ilość tego czegoś, która pozwoli ci osiągnąć cel. Ile co najmniej musisz włożyć wysiłku, żeby ten cel osiągnąć. Może wystarczy, że nigdy nie przekroczysz tych przepisowych 2000 kcal? Ale jak to osiągnąć? Co wystarczy? Jak często musisz ćwiczyć, by być silniejszą? Czy siłownia dwa razy to będzie odpowiednia ilość? Czy 15 minut niemieckiego codziennie to jest spoko? Ważne, żeby mieć proste i mierzalne zadania. Nie “będę lepsza” tylko “codziennie 15 minut” albo “co najmniej 2 razy w tygodniu”.
Pewnie, że nie da się tego precyzyjnie ustalić. Jasne, że nie na wszystko masz wpływ. Ale nie o to tutaj chodzi! Chodzi o to, żebyś Ty sam, Ty sama, w swojej głowie miała bardzo prosty schemat. Chcę osiągnąć X. Jeśli będę robiła Y, to ten cel osiągną. A jeśli Y nie zrobię - to nie ma siły, X - na którym mi zleży, nie osiągnę. Jeśli będziesz w ten sposób myśleć, będzie ci dużo łatwiej.
Krok czwarty… Nie ma kroku czwartego, masz wszystko, czego potrzeba. Do dzieła!
Wiesz, czego chcesz. To nie jest jakaś wydumana, abstrakcyjna idea - to jest coś, co jest dla ciebie ważne, coś na czym ci zależy. Wiesz co masz robić. Wiesz, że jak tego nie zrobisz, to będzie źle. Jesteś na dobrej drodze, żeby się udało. (Tylko musisz sobie o tym regularnie przypominać. Bo zapomnisz. Tak działa człowiek.)

Komentarze

Popularne posty

Inne ciekawe blogi

Strona na facebooku