Wielojęzyczność

Życie mi się tak poukładało, że na co dzień otaczają mnie cztery języki: polski, angielski, niemiecki i lokalny dialekt niemieckiego (zuryski). Polski znam od urodzenia, angielskiego nauczyłam się w szkole i posługuję się nim swobodnie (choć daleko mi do “nativa”). Pozostałych wciąż się uczę. Wbrew pozorom ta mieszanka dostarcza mi wiele radości, a chwilowe frustracje raczej mobilizują do dalszej nauki, niż smucą.


Czasem jednak zdarzają się takie dni jak ten:
Szykuję synkowi śniadanie, pilnuję, żeby się odpowiednio ubrał, wybieramy książki i zabawki, które pójdą z nim do przedszkola. Wszystko po polsku oczywiście.
W drodze do przedszkola spotykamy sąsiada, Niemca, którego córka chodzi z moim synem do grupy. “Hallo! Wie geht’s? Wie war dein Wochenende?” rozmawiamy po niemiecku. Docieramy do sali.
“Hoi! Wie gaats? Wie isch dis Wochenende gsi?” witam się z wychowawczynią po szwajcarsku. Rozmawiamy przez chwilę, patrząc jak dzieci wkładają kapcie.
“Oh, hi! How are you? Did you have a nice weekend?” ucieszona pozdrawiam mamę przedszkolnego kolegi. Umawiamy się na wspólną zabawę chłopców na któreś popołudnie.
Wychodząc z przedszkola przebiegam myślą te wszystkie rozmowy, które w ciągu pół godziny prowadziłam i uśmiecham się z zadowoleniem. Ha! Jak ja świetnie żongluję językami! Jeszcze nie ze wszystkim sobie radzę, ale takie proste poranne rozmówki wychodzą mi całkiem nieźle, z przełączaniem też sobie coraz lepiej radzę!
W tym momencie podchodzi do mnie kobieta i pyta mnie, gdzie znajdzie taką a taką firmę. Nie do końca wiem o co chodzi, więc pokazuje mi ulotkę, gdzie ma zaznaczoną nazwę i adres. Kartkę, gdzie reszta tekstu jest napisana cyrylicą. Patrzę na rosyjskie literki i czuję, jak mój mózg się zatrzymuje ze zgrzytem. Kompletnie nie wiem, w jakim języku odpowiedzieć. Zaczynam po polsku tłumaczyć, że na trzecim piętrze, widzę niezrozumienie w oczach kobiety, za Chiny Ludowe nie mogę sobie przypomnieć ani w jakim języku powinnam mówić, ani jak jest trzecie piętro w jakimkolwiek innym języku - próbuję wymyślić wersję rosyjską, ale jako że rosyjskiego uczyłam się tylko przez rok i to raczej rozrywkowo, nic z tego nie wychodzi. W końcu macham ręką w stronę odpowiedniego budynku i spłoszona uciekam.

O jeden język za daleko :)

Komentarze

Popularne posty

Inne ciekawe blogi

Strona na facebooku