Poskoczek mułowy

W czasie przerwy świątecznej wybraliśmy się z dziećmi do zuryskiego Zoo. Zwiedzania było jak zwykle sporo, więc kiedy dotarliśmy do akwarium z radością usiadłam na ławeczce w ciepłym pomieszczeniu. Patrzyłam sobie bezmyślnie na nurkujące pingwiny. Nagle podbiegł do mnie synek wołając, że musi mi coś pokazać! Chodzące ryby! Naprawdę!
Nie chciało mi się wstawać, więc spytałam go leniwie, czy ma na myśli glonojady?
– Nie, mamo, chodzące ryby!
– Płaszczki, co pełzają po dnie?
– NIE! Ryby, chodzące!
– Może to jaszczurki?
– Mamo, chodź sama zobacz. Ryby.
Dałam się przekonać, choć w żadne ryby z nogami nie wierzyłam. I zobaczyłam coś takiego:
Ryba o nazwie poskoczek mułowy

Rzeczywiscie. Ryba. Z nogami. Z uwagą przeczytałam opis. Poskoczek mułowy, ryba z tropików, wodno-lądowa. W wodzie oddycha skrzelami, ale posiada mechanizm, który pozwala na zabezpieczenie ich przed wysychaniem po wyjściu na ląd. Dodatkowo może oddychać przez skórę - choć oczywiście potrzebuje być stale wilgotna. Płetwy ma takie jak inne ryby, bez stawu łokciowego - ale jest w stanie się poruszać zginając je “w ramieniu”.
Ale to ryba. Jak najbardziej ryba. Fajna, nie?
***
Znajdź na obrazku rybę wychodzącą na ląd.

Tak bardzo byłam przyzwyczajona do ścisłego podziału na ryby i płazy, że naprawdę skłonna byłam raczej przypisać synkowi wymyślanie bajek, niż uwierzyć w chodzące ryby. Gdyby nie jego upór, to pewnie nawet nie przyszłoby mi do głowy przyjrzeć się tym stworom uważnie. Choć są umieszczone w dość widocznym miejscu, wcale nie ukryte gdzieś w kącie. Tak byłam przyzwyczajona do tej klasyfikacji, że zapomniałam, że to tylko etykietki nadane żywym stworzeniom przez nas ludzi. A tak naprawdę sztywne granice nie istnieją.

A teraz wszystkim się chwalę: widziałam chodzące ryby! Prawdziwe. Na żywo, metr ode mnie. Chodzące na swoich płetwach, całe wystające z wody. Periophthalmus barbarus. Niezłe, prawda?

Komentarze

Popularne posty

Strona na facebooku