Cudowne lekarstwo

Pomyśl sobie o takim środku: co prawda przez 1-3 godziny dziennie jesteś ścięty z nóg i zupełnie nie do życia, ale za to przez resztę dnia masz masę energii, nie masz problemu ze skupieniem, umysł twój staje się jasny, a wszystkie problemy rozwiązywalne.

Zurych
Skusiłabyś się?
No dobra, bądźmy uczciwi. Skutków ubocznych jest więcej:
  • Uzależnia. Jak raz zaczniesz, to potem trudno jest bez tego żyć. Czasem nie będziesz mieć możliwości wzięcia odpowiedniej dawki i przez cały dzień będziesz się czuć beznadziejnie.
  • Nie ma w oficjalnych aptekach. Nie ma, bo BIG FARMA nie ma interesu w inwestowanie w naprawdę działające środki. Na szczęście ja mogę ci powiedzieć, skąd to wziąć - i nie jest wcale drogie.
  • Nie każdy może z niego korzystać. Niektóre problemy zdrowotne mogą wykluczać korzystanie z tego środka. W razie problemów, porozmawiaj z lekarzem.
Ale zalet jest cała masa:
  • Więcej energii.
  • Lepsza kontrola nad emocjami.
  • Lepszy nastrój.
  • Większy spokój, mniej rzeczy wytrąca cię z równowagi.
  • Jaśniejszy umysł.
  • Więcej cierpliwości, nawet w obliczu przeciwności losu.
  • Możliwość kontroli wagi, niezależnie od tego, czy chcesz schudnąć, przytyć czy pozostać taki, jaki jesteś.
Generalnie, kosztem drobnych niedogodności możesz dostać lepszą wersję siebie. Chcesz poznać ten tajemniczy środek?
Sen.
Regularne godziny snu i odpowiednia ilość mogą zmienić twoje życie. Naprawdę.
***
Kiedy chodziłam do szkoły, oczywistością dla mnie było siedzenie w tygodniu do północy (czasem dłużej, jeśli książka była ciekawa ;) ), potem wstawanie o siódmej, przysypianie na przerwach, karmienie się nadzieją na weekend, kiedy będę mogła pospać do jedenastej. Oczywiste było dla mnie, że poranki są trudne i pełne kawy, a wieczory długie i wypełnione wydarzeniami. Takie zarządzanie czasem wydawało mi się naturalne i jedyne dobre dla mnie.
No cóż.
Zacznijmy od prostej matematyki. Jeśli ktoś chodzi spać o 24:00 i wstaje o 7:00, to śpi 35 godzin w sumie w dni robocze. Doliczmy do tego 2x10 godzin z weekendu (od pierwszej do jedenastej). W sumie 55.
A teraz popatrzmy na kogoś, kto codziennie, piątek/świątek, usypia o jedenastej wieczorem i wstaje o siódmej. Bilans tygodniowy: 56.
Godzina. Godzina tygodniowo, za którą można kupić miłe poranki, kiedy kawa jest przyjemnością, a nie koniecznością. Wieczory, kiedy robimy to, co naprawdę chcemy, a nie losowo miotamy się pomiędzy śmiesznymi obrazkami w internecie i serialem, który już dwa razy oglądaliśmy. No i wreszcie dni, kiedy nie chce nam się spać, kiedy mamy energię do pracy i nauki, kiedy mamy większą kontrolę nad tym, co i jak robimy.
***
Brak snu powoduje, że organizm przełącza się w tryb “przetrwania” - tzn. kiedy w mózgu stery przejmuje ta bardziej zwierzęca część, odpowiedzialna za zapewnienie podstawowych potrzeb.
Nieregularność powoduje, że organizm się (nomen omen) rozregulowuje. Nie wiem na czym to polega, ale przebywszy parę razy trasę Seattle - Europa, wiem z doświadczenia, że to taki sam głupi stan, jak jet lat. Podróżując przez dziewięć stref czasowych czujesz się naprawdę źle przez parę dni. Po chorobę fundować sobie taką jazdę bez ruszania się z domu? Spanie do jedenastej wcale nie jest takie fajne po tym, jak spróbowało się alternatywy.
***
Sen jest ważny, nawet jak nie jesteś rodzicem. Skuś się na to magiczne lekarstwo!

Komentarze

Popularne posty

Inne ciekawe blogi

Strona na facebooku