Pułapka

Ten wpis jest częścią dłuższej serii. Poprzedni: Dowód na istnienie Boga. Początek: Pytania do ateistki.

Krótko podsumuję to, do czego wszystkie ostatnie wpisy prowadzą: nie jesteś bliżej Prawdy niezależnie, czy wierzysz w Boga czy jesteś ateistą. Zarówno wiara, jak i ateizm, jest równie poprawną interpretacją rzeczywistości, z którą się stykamy.
Nie ma drogi na skróty.

Ten obrazek pokazuje, jak sobie wyobrażam, że "obie strony" (cudzysłów konieczny!) będą zachwycone tym wpisem.


To oczywiście nie oznacza, że nie ma znaczenia w jakiej jesteś religii i do jakiego kościoła należysz. Ani - jeśli jesteś ateistą - w jaki sposób żyjesz, jakie wartości wyznajesz i w jaki sposób swój światopogląd realizujesz. Oczywiście, że ma znaczenie, czym się kierujesz w życiu, jak traktujesz innych ludzi, jakie wspólnoty - religijne i nie - budujesz, jak starasz się bronić wartości, w które wierzysz.
Ale samo to, czy “wierzysz, że Bóg istnieje” albo “jesteś ateistą” nie ma znaczenia.
Możesz wziąć dwie osoby, jedna będzie święcie przekonana, że jest wierząca, druga będzie zażartym ateistą - i jedyna różnica między ich poglądami będzie polegała na tym, jak sobie w głowie ponazywali różne pojęcia. Czy zgrupowali je sobie w jedno pojęcie “Bóg”, czy też porozkładali na kawałki i każdą ze składowych rozważają odrębnie i odrębnie badają zależności między tymi kawałkami.
Możesz wziąć też dwie osoby, które teoretycznie są w tym samym kościele albo obie nie wierzą - a ich obraz świata będzie bardzo, bardzo różny.
Oczywiście na ogół różnice są: na ogół katolik poważniej i z większym zaufaniem traktuje naukę Kościoła i bardziej ceni zdanie innych osób, które uważają się za katolików (w kwestiach duchowych i moralnych). Na ogół ateista lepiej rozumie i chętniej słucha osób deklarujących się, tak jak on, za niewierzące. Siłą więc rzeczy, te dwie grupy się rozdzielają, popychają w różne strony, motywują do innych działań.
Ale ja wam mówię, że to pic na wodę.
Nie możesz myśleć, że ktoś jest lepszy, bo wierzy w Boga. Ludzie niewierzący często mają dokładnie tak samo ukształtowany i działający system moralny - i nie ma w tym żadnej sprzeczności.
Nie możesz myśleć, że ktoś jest mądrzejszy, bo odrzuca istnienie Boga. Ludzie wierzący często dokładnie tak samo spójnie i logicznie patrzą na świat.
To co jest istotne, to co właściwie ta osoba rozumie pod pojęciem Boga: jakie łączy z nim wartości, jak rozumie swoją rolę w świecie, jaki widzi sens swojego życia, jak reaguje na to, co się dzieje w świecie. Albo jak te rzeczy pojmuje bez nazywania ich Bogiem. To może być to samo. Albo całkiem coś innego.
Nie ma drogi na skróty.
Przyzwyczailiśmy się dzielić ludzi na wierzących i nie. Daliśmy sobie wmówić, że jesteśmy po różnych stronach. A to ma mniej więcej tyle sensu, co dzielenie ludzi na tych, co na obrazku widzą ptaszka, i na tych, co widzą pieska. Obie wersje są dobre. Liczy się cała reszta.

Czuję się, jakby ktoś zastawił na nas pułapkę: pokazał nam iluzję optyczną, kazał się zadeklarować, co widzimy i pominął ten drobny szczegół, że to jest złudzenie i inne odpowiedzi mogą być równie dobre. A my staliśmy i się zastanawialiśmy, jak ludzie po drugiej stronie grupy mogą być tak głupi. Tylko kto nam to zrobił?!

Komentarze

Popularne posty

Strona na facebooku